Poznaj kogoś Suppi - Eaublueberry

Zdjęcie posta

Eaublueberry opowiada o perfumach bez prostych podziałów i bez pośpiechu. Rozmawiamy o historii zapachów, własnym języku mówienia i o tym, czemu jeden psik nigdy nie wystarcza.

Na koncie Eaublueberry perfumy nie są czymś, co da się zamknąć w dwóch zdaniach i jednej liście nut. Są wspomnieniami, historią, starymi reklamami, zapomnianymi flakonami i całą tą warstwą skojarzeń, która robi się wokół zapachu, zanim człowiek w ogóle spróbuje go opisać. W tej rozmowie Jagoda opowiada o tym, skąd wzięła się jej bliskość z perfumami, co najbardziej wciąga ją w tym świecie i dlaczego dużo bardziej niż szybkie oceny interesuje ją grzebanie głębiej — w historii, w detalach i w tym, jak zapach układa się na konkretnej skórze, a nie w teorii.

 

Perfumy w Twoim wydaniu nie są tylko „ładnym zapachem”, ale całym światem skojarzeń, historii i emocji. Pamiętasz moment, w którym poczułaś, że chcesz o tym mówić publicznie, a nie zostawiać to tylko dla siebie?

Jagoda: Od zawsze interesowałam się zapachami. Tacie podbierałam wody kolońskie, a Mamie Indian Summer. Zainspirowana zapachem Babci kupiłam w kiosku „Ruch” Curare. Pod choinkę dostałam Samsarę Guerlain, która nie podobała się mojej Cioci. W liceum było mnie stać na mgiełki… i olejki do ciast. Zdecydowałam się opowiadać o perfumach, bo wydawało mi się, że nikt tego nie zobaczy. Okazało się, że jest inaczej.

Masz bardzo charakterystyczny sposób opowiadania o zapachach - bardziej obrazowy niż katalogowy. Jak dochodziłaś do własnego języka mówienia o perfumach?

Jagoda: Chyba zupełnie tego nie kontroluję i nie narzucam sobie stylu. Zazwyczaj mam flow i opowiadam spontanicznie. Ale bywa i tak, że nad jednym tematem siedzę tydzień. Traktuję perfumy jak sztukę. Dla mnie ważne są niuanse, które wychodzą, gdy rozgrzebuje się temat. Mam tony książek o tej tematyce. Katalogi zapomnianych marek. Stare gazety z reklamami perfum. Zapomniane flakony. Mój mąż mówi, że jestem kustoszem w domowym muzeum.

 

W Twoich treściach czuć, że interesują Cię nie tylko same perfumy, ale też wszystko, co wokół nich: historia, niuanse, skojarzenia i rzeczy mniej oczywiste. Co najbardziej Cię dziś w tym świecie wciąga?

Jagoda: Te szybkie treści też są fajne. Mnie dosłownie jara przebijanie się przez historię zapachów. Taka domowa archeologia. Często zadaję sobie pytanie, jak to ugryźć w tak krótkim czasie, jaki narzuca mi algorytm. Dlatego też zdecydowałam się na podcast.

 

Prowadzisz też podcast „Perfumowe Atomówki”. Co daje Ci rozmowa o perfumach w dłuższej formie, czego nie dają TikTok i Instagram?

Jagoda: Zdecydowałam się na podcast, bo on pozwala na rozwijanie perfumowych tematów i nie ogranicza mnie czasowo. Bardzo lubię takie rozmowy, dlatego zapraszam gości ze świata zapachów. Dzięki podcastowi wiele się uczę od zapraszanych osób i wymieniamy się spostrzeżeniami i poglądami. 

Czy masz wrażenie, że w świecie perfum ludzie nadal za bardzo szukają prostych podziałów i gotowych odpowiedzi, zamiast dać sobie przestrzeń na własny odbiór zapachu?

Jagoda: Nie uznaję perfumowych podziałów.

 

Świat perfum potrafi być piękny, ale też mocno napędzany premierami, trendami i hype’em. Co dziś najbardziej Cię w nim ciekawi, a co najmocniej Cię męczy?

Jagoda: Perfumowa moda dynamicznie się zmienia. Od paru lat mamy wyraźny trend na słodziaki, industrialne perfumy i ultra niszowe zapachy. Ilość premier może wywołać FOMO. Uważam, że każde perfumy wymagają dłuższych testów niż jeden psik, co przy tej ilości premier nie jest możliwe.

 

W cyklu „Poznaj kogoś Suppi” zawsze pytamy też o wsparcie: czym dla Ciebie jest wsparcie odbiorców? Bardziej sygnałem, że to, co robisz, ma sens, czy czymś, co realnie pomaga Ci rozwijać tę perfumową stronę Twojej działalności?

Jagoda: Dopiero zaczynam z Suppi. Mam nadzieję, że pozwoli mi to na rozwój mojej pasji. Jak wyzdrowieję, mam plany na podróże olfaktoryczne. Zobaczymy, co przyniesie czas.

 

Czy jest coś, co chciałabyś odczarować w myśleniu o perfumach - taki jeden skrót, mit albo przyzwyczajenie, które najbardziej Cię uwiera?

Jagoda: Ostatecznym składnikiem perfum jest nasza skóra. To, co na mnie ładnie pachnie, nie musi się ładnie ułożyć na Twojej skórze.

 

Dla Eaublueberry perfumy nie są czymś do odhaczenia po jednym psiknięciu i jednej opinii. To świat, w którym można się zakopać, wracać do niego, zmieniać zdanie i szukać dalej. Właśnie dlatego tak dobrze się tego słucha — nie ma tu ciśnienia na szybkie odpowiedzi, jest za to prawdziwa ciekawość, własny sposób patrzenia i dużo czułości do samego tematu.

 

☕ Wesprzyj Jagodę stawiając kawę tutaj!

 

Chcesz poznać więcej inspirujących historii? Śledź nasze profile na Facebooku i Instagramie, by być na bieżąco z nowymi wywiadami i nie przegapić niczego wyjątkowego

Komentarze (0)