Poznaj kogoś Suppi - Magdalena Jaźwińska

Zdjęcie posta

Poranki o świcie, kawa w ciszy, rower jako reset i życie, w którym zwierzęta są zawsze na pierwszym planie. Rozmawiamy z Magdą o codzienności i świecie „po godzinach”.

Większość osób zna Magdę przez zwierzęta. Przez historie, które poruszają, przez codzienność pełną odpowiedzialności i przez ogrom pracy, której zwykle nie widać na pierwszy rzut oka. W tym wywiadzie postanowiliśmy jednak zajrzeć trochę obok – do świata Magdy poza zwierzakami. Do poranków, które zaczynają się bardzo wcześnie, do sposobów na reset głowy, do pasji, które pomagają złapać równowagę i nie zgubić siebie w pomaganiu innym.

 

Masz coś takiego jak "normalny poranek"? Czy Twoja wersja poranka wygląda zupełnie inaczej niż u reszty świata?

Magda: Mój poranek zaczyna się czasem o czwartej rano, jeśli mam akurat pod opieką maluchy, wymagające ręcznego karmienia co kilka godzin – wtedy zazwyczaj ciężko mi już zasnąć z powrotem, więc piję w spokoju kawę i czekam, aż reszta świata się obudzi. Jeśli zaś nie ma w domu kociąt, szczeniąt ani innych osesków butelkowych, budzę się i tak koło 6.50-7.00, jakoś dłuższy sen sprawia, że potem chodzę cały dzień niewyspana. Poza tym zwierzaki nie mogą się doczekać, by mnie powitać w progu sypialni, która pozostaje “strefą bez zwierząt” – wiele osób to dziwi, no bo jak można zamknąć kotu czy psu drzwi przed nosem, ale dla mnie jest to jedyny czas, kiedy nie jestem w otoczeniu zwierząt, i bardzo go celebruję. Wracając jednak do poranków – bez względu na wszystko muszę wyjść z psami na spacer, nakarmić moje własne psy, koty, króliki oraz zwierzaki na tymczasie i choćby nie wiem co, wypić w spokoju kawę. Potem następuje tak zwane oporządzanie, czyli codzienne sprzątanie kuwet, wstawianie kocyków i posłań do prania, odkurzanie i mycie podłóg… Czasami bardzo bym chciała po prostu wstać i nie mieć nic do zrobienia, ale to jest możliwe tylko i wyłącznie na urlopach poza domem. A potem sobie myślę, że mogłabym pracować w korpo i szczerze nienawidzić swojej pracy, więc chyba jednak wolę moją codzienną rutynę przy miskach, butelkach i kuwetach. Ja się zupełnie nie nadaję do pracy biurowej i podziwiam wszystkich, którzy się w tym odnajdują – mnie się nie udało. Ale dzięki temu już ponad 430 zwierząt dostało ode mnie szansę na ratunek i nowy dom.

 

Co najbardziej lubisz w swoim pozazwierzakowym świecie? Jest jakaś rzecz, która totalnie resetuje Ci głowę?

Magda: Cieszę się bardzo, że udało mi się znaleźć takie aktywności i pasje, bo prowadzenie fundacji na rzecz zwierząt pochłania bardzo dużo czasu, energii i myśli – można się zatracić, popaść w pracoholizm, a stąd już prosta droga do wypalenia. Od wczesnej wiosny do jeszcze w miarę ciepłej jesieni jeżdżę na rowerze szosowym – chyba nic mi tak nie resetuje głowy. Poza tym interesuję się perfumami: dużo o nich czytam, niemal codziennie poznaję nowe kompozycje i zbieram sample, które potem chętnie pokazuję znajomym i zarażam ich pasją do zapachów. Uwielbiam też pomagać w wyborze perfum “laikom” i myślę, że gdybym nie prowadziła fundacji, to istnieje szansa, że moja praca byłaby związana z perfumiarstwem w jakiś sposób. Moją pasją niezwiązaną ze zwierzakami – w domyśle tymi, którymi się opiekuję na co dzień – są też rekiny, o których uwielbiam czytać i uczyć się nowych rzeczy i marzę o tym, by spotkać kiedyś rekina w naturalnym środowisku. 

 

Gdybyś miała opisać siebie jednym "pozasłużbowym" zajęciem, które większość ludzi by zaskoczyło - co by to było?

Magda: Nie jestem pewna, czy dobrze rozumiem pytanie – ale wydaje mi się, że sporo osób jest zaskoczonych, gdy słyszą, że uprawiam kolarstwo szosowe, ponieważ nie wyglądam jak kolarka szosowa, bynajmniej. Mimo wszystko lubię o tym mówić, bo może ktoś dzięki mnie odkryje, tak jak ja kilka lat temu, że to wcale nie tak, że sport zawsze jest katorgą, a aktywność fizyczna to niemalże kara – tylko trzeba znaleźć swoją dyscyplinę. Nie wierzyłam w to, póki nie wsiadłam pierwszy raz na szosę. 

 

Co jest pierwszą rzeczą, którą robisz, kiedy w domu jest chwilowa cisza i nikt nic od Ciebie nie chce?

Magda: Dobrze, że padło to pytanie, bo uświadomiłam sobie, że w takich chwilach najczęściej szukam sobie czegoś do roboty mimo wszystko. Odpoczywanie to sztuka, której jeszcze nie opanowałam tak. jak bym sobie tego życzyła. Ale jeśli już zdarza mi się odpocząć, to najchętniej spotykam się z przyjaciółmi, idę na rower albo na spacer, ostatnio polubiłam też basen.


Internet zna Cię ze "zwierząt", ale co według Ciebie najlepiej opisuje Magdę "po godzinach"?

Magda: Myślę, że i tak zwierzęta to coś, z czym nie da się mnie nie kojarzyć, bo prowadzenie fundacji i ratowanie zwierząt to najważniejsza rzecz w moim życiu i zajmuje najwięcej czasu. Jest to bez wątpienia dominujący element mojej tożsamości. Myślę jednak, że wielu osobom kojarzę się też z dość wyrazistym i charakterystycznym poczuciem humoru – z którego częstokroć korzystam, relacjonując życie zwierzaków w mediach społecznościowych.


Masz jakąś rzecz, którą robisz tylko dla siebie, nawet jeśli trwa 5 minut?

Magda: Mam cowieczorny rytuał perfumowy – po prysznicu losuję próbkę zapachu, najchętniej ze zbioru tych, których jeszcze nie sprawdzałam i zabieram ze sobą do łóżka. Robię test nadgarstkowy, staram się odgadnąć nuty obecne w kompozycji, a potem czytam o zapachu i jego twórcy. Bardzo mnie to relaksuje i dobrze nastraja przed snem.

 

Jak wygląda Twój idealny wolny dzień - i ile procent tego planu da się zrealizować w rzeczywistości?

Magda: Mój idealny wolny dzień to sam środek wakacji all inclusive na spokojnej greckiej wyspie, kiedy już jestem trochę wypoczęta (i odespałam przynajmniej częściowo), ale jeszcze mi się nie przykrzy, żeby wracać do domu, do zwierzaków. Najlepiej, jakbym miała do dyspozycji rower, kask, spodenki, okulary i porządne rękawiczki rowerowe. No i oczywiście SPF, przynajmniej na twarz, bo latem nie da się uniknąć seksownej opalenizny kolarskiej, po której widać, jak wysoko naciągam skarpety na łydki. Rekreacyjna jazda po okolicy, a potem obiad i czekanie na zachód słońca w ciepłym basenie. Plan raczej z tych wymagających przygotowania, którego najważniejszym punktem jest zapewnienie zwierzakom fachowej opieki na czas mojego wyjazdu – ale warto, w moim trybie życia całkowity reset na prawdziwych wakacjach jest niezwykle istotny. Jeśli chodzi o dzień wolny w domu – żaden nie jest całkowicie wolny, nigdy. Co najwyżej nieco luźniejszy, ale w fundacji zawsze jest co robić.


Co najbardziej zaskakuje ludzi, kiedy poznają Cię poza internetem?

Magda: Nie wiem, czy ich to zaskakuje, ale jest coś, co słyszę od ludzi niezwykle często i za każdym razem jest mi niezmiernie miło – że na żywo jestem dokładnie taka, jak sobie wyobrażali na podstawie moich wpisów w internecie. Uważam, że to naprawdę super, że udaje mi się zachować autentyczność w dobie mediów społecznościowych, i że nie muszę zmyślać, dramatyzować, ani wyolbrzymiać, by zwrócić i utrzymać uwagę osób, zainteresowanych losem podopiecznych mojej fundacji.


Co sprawiło, że zdecydowałaś się postawić na Suppi jako miejsce, gdzie ludzie mogą po prostu symbolicznie wesprzeć Ciebie, a nie kolejną zbiórkę

Magda: Moim priorytetem był, jest i zawsze będzie dobrostan zwierząt pod opieką fundacji. Na przyjmowanie “napiwków” pozwoliłam sobie dopiero, gdy finanse na koncie fundacji stały się na tyle stabilne, że zaproponowanie moim obserwującym możliwości podziękowania mi za content symboliczną dychą nie oznaczało żadnej straty dla zwierząt. Ja dzięki tym drobnym wpłatom mam coś w rodzaju kieszonkowego, które mogę bez wyrzutów sumienia wydać na drobne przyjemności (takie jak na przykład sample perfum!), które to przyjemności są bardzo ważne dla zachowania zdrowego balansu w życiu. Nad którym, jak już wspomniałam, nadal pracuję, bo odpoczynek nie jest moją mocną stroną. Wracając jednak do Suppi – wcześniej korzystałam z innego portalu, ale pobierał on dość wysokie prowizje, a w Suppi całość napiwku trafia do mnie. Bardzo podoba mi się także system wypłat, jest bardzo wygodny – napiwki trafiają automatycznie na moje konto, nie muszę pamiętać o zlecaniu przelewu.

 

Czy jest jakaś rzecz, której uczysz się od życia poza zwierzakami - cierpliwości, dystansu, humoru?

Magda: Moją ulubionym elementem nauki o życiu jest zrozumienie, że im więcej rzeczy wiem, tym więcej nie wiem. Bo to oznacza, że masa wiedzy, informacji i doświadczenia do zdobycia jeszcze przede mną! To pozwala mi zrozumieć zmiany, jakie zachodzą we mnie i w moim światopoglądzie wraz z wiekiem i niektórymi przeżyciami. Nigdy nie wiem, czy danego dnia nie wydarzy się coś, co będzie przełomem dla całej mojej wiedzy, a może i tożsamości. Ciekawość, otwartość i chęć nauki – to w sobie lubię najbardziej


Ta rozmowa nie jest o wielkich deklaracjach ani o budowaniu wizerunku. Jest o codzienności, zmęczeniu, potrzebie odpoczynku i o szukaniu balansu w życiu, które rzadko bywa ciche. Magda mówi wprost, z dystansem i charakterystycznym humorem. I właśnie ta szczerość sprawia, że zostaje w głowie na długo – bez potrzeby dopowiadania czegokolwiek między wierszami.

 

☕ Wesprzyj Magdę pasji stawiając kawę tutaj!

 

Chcesz poznać więcej inspirujących historii? Śledź nasze profile na Facebooku i Instagramie, by być na bieżąco z nowymi wywiadami i nie przegapić niczego wyjątkowego!

 

Komentarze (0)